Najmłodsi mieszkańcy Rumi po raz kolejny udowodnili, że tradycja może iść w parze z troską o ekologię. Zamiast symbolicznego topienia marzanny, nadejście wiosny uczczono 19 marca posadzeniem drzewa przy ulicy Dąbrowskiego.
Wydarzenie stanowi kontynuację proekologicznej polityki miasta, która stała się lokalną tradycją. Rumia już w 2017 roku oficjalnie zrezygnowała z nieekologicznego zwyczaju wrzucania słomianych kukieł do rzeki. W zamian postawiono na „żywe pomniki” wiosny – sadzenie drzew, które realnie wpływają na jakość powietrza i estetykę publicznej przestrzeni.
Głównymi bohaterami tegorocznej edycji były dzieci z oddziału przedszkolnego przy Szkole Podstawowej nr 4. Pod czujnym okiem dorosłych i przy wsparciu pełnomocnika burmistrza do spraw społecznych Piotra Wittbrodta, maluchy dzielnie pracowały przy sadzeniu około 5-letniej lipy.
– Kiedy będziecie tędy spacerować z rodzicami, możecie podejść do tego drzewa i pokazać rodzicom efekty swojej pracy. Obserwujcie, jak rośnie wasze drzewo – mówił do najmłodszych Piotr Wittbrodt.
Akcja miała też swój wyjątkowy, symboliczny moment. Aby podkreślić więź z nowym „mieszkańcem”, dzieci zawiesiły na gałązkach drzewa kolorowe serduszka ze swoimi imionami. Dzięki temu młoda lipa stała się nie tylko elementem miejskiej zieleni, ale osobistą pamiątką dla każdego małego ogrodnika.
Po zakończeniu prac zaangażowanie najmłodszych zostało docenione – każdy uczestnik otrzymał drobny upominek.